wtorek, 15 lutego 2011

Mirror's Edge - Moje wrażenia


Początek Ferii, a tu już gra skończona :) Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przypomnę:

Mirror's Edge
Producent: Digital Illusions/EA DICE
Wydawca: Electronic Arts Inc.
Dystrybutor PL: Electronic Arts Polska
Typ gry: Gra Akcji (FPP)
Światowa premiera: 13 stycznia 2009
Polska premiera: 16 stycznia 2009
Tryb Gry: Single Player

Opis Gry (Gry-online.pl) :
Nietypowa gra akcji, ukazana z perspektywy pierwszej osoby. Wcielamy się w Faith - kurierkę, przenoszącą wiadomości w świecie, gdzie każdy obywatel jest drobiazgowo śledzony.

Mirror’s Edge to gra akcji, w której wydarzenia obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby. Stworzona została przez studio EA DICE, znane przede wszystkim dzięki bestsellerowej serii Battlefield.

Akcja toczy się w niezbyt dalekiej przyszłości, w rozległej metropolii, gdzie każdy człowiek jest monitorowany przez troskliwy, totalitarny rząd. Są jednak ludzie, którzy nie poddają się kontroli i starają się przeszkadzać władzy absolutnej. W jedną z takich osób – czarnowłosą Faith – wcielamy się my. Ma ona za zadanie przekazywanie ważnych informacji tak, aby uchroniły się przed wszędobylskimi oczami i uszami rządu. Kiedy siostra bohaterki zostaje niesłusznie oskarżona o morderstwo, Faith porzuca dostarczanie informacji i stara się oczyścić krewną ze stawianego jej zarzutu.

Moje wrażenia:

No cóż, wszytko ma swój początek i koniec. Dla mnie Mirror's Edge to jedna z ciekawszych gier w które grałem. Mimo to, że gra polega na samym bieganiu, z minuty na minuty wczuwamy się w świat Faith - głównej bohaterki gry. Prowadzimy własne śledztwo nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwo. Jak już mówiłem gra wciąga. Świetnie skomponowany świat przyciąga uwagę. Lecz jak każda gra ma też swoje minusy. Powtarzające się wnętrz budynków i głupota naszych przeciwników. Wystarczy jeden cios powtarzany, aby rozwalić gościa. Niestety należy także dodać o dość szybkiej rozgrywce. Dla prawdziwych maniaków wystarczy 5 godzin, aby przejść grę. Brakuje mi również trybu Multiplayer, który mógłby być naprawdę przełomem i ewenementem w tym rodzaju gier. Z każdym rozdziałem dostajemy nowe informacje, a czasami czujemy się jak w labiryncie. Gra wymaga myślenia. Przyciąga również ciekawa fabuła, która do końca nie zostaje wyjaśniona. Pozostaje nam nadzieja na kontynuacje przygód młodziutkiej Faith, na którą osobiście będę czekał z niecierpliwością :)

OCENA: 7,5/10
OPINIA: Wciągająca gra "Na raz"

poniedziałek, 14 lutego 2011

Tekken (2010)

Reżyseria: Dwight H. Little
Scenariusz: Alan B. McElroy
Premiera: 20 marca 2010 (Świat)
Produkcja: Japonia, USA
Gatunek: Akcja, Fantasy

IMDB
FilmWeb


Pieniądze, sława, żądza krwi, zemsta, miłość, przetrwanie. Każdy z uczestników międzynarodowego turnieju Żelaznej Pięści - serii najkrwawszych i najbardziej emocjonujących pojedynków na świecie - ma inny cel, ale droga do jego osiągnięcia jest jedna. Pokonać przeciwnika w brutalnym starciu na śmierć i życie na oczach milionów. Jednak motywy młodego mistrza sztuk walki, Jina Kazamy (John Foo) są wyjątkowe: na ring sprowadził go trop mordercy jego matki. Jin dla zemsty nie będzie szczędził krwi...

Recenzja: (SPOILER)
Po wizycie u Piotrka aka. Fela dostałem 2 płyty z 2 filmami. Oczywiście jak to Fela nazw nie zapisał, wiec postanowiłem jeden z tych filmów obejrzeć. Jeden prezentował się bardzo intrygującą nazwa: Tekken. Pierwsza myśl: nagrał mi grę, lecz po odtworzeniu ukazał mi się obraz ciekawie zapowiadający film. Zaczęło się dość nieciekawie od uciekającego gościa chowającego się przed tamtejszą policja. Dotarł do miejsca, oddał jakąś kulkę i sobie poszedł. Lecz film dopiero się rozkręcał. Po śmierci jego matki młody chłopak z Anvil postanowił zemścić się na Kazui Mishimie, bossowi dzielnicy Tekken. lecz aby to zrobić musiał stając w szramki z innymi uczestnikami turnieju Żelaznej pięści. Krwawe bitwy, wielkie zmęczenie i dużo akcji - jak dal mnie takie japońskie MMA. Oczywiście film kończy się (jak na dzieła 2010 r. przystało) zapowiadając kolejną część. jak dla mnie to jeden z najlepszych japońskich filmów. Świetnie dobrany główny bohater, a z minuty na minute dowiadujemy się nowych, coraz ciekawszych informacji. Ci, co grali w tą kultową grę, na której podstawie został stworzony film, wpadnie w oko postać Yoshimitsu - japońskiego rycerza (samuraja) śmigającego z mieczykiem. W filmie go nie zabraknie. Niestety film jest dosyć krótki, bo trwa tylko 1,5 h, lecz jest naprawde - moim zdaniem - warty obejrzenia !!!

OCENA: 8/10
OPINIA: Naprawdę polecam !!!

Zanim odejdą wody / Due Date (2010)



reżyseria: Todd Phillips
scenariusz: Alan R. Cohen, Alan Freedland
premiera: 5 listopada 2010 (Polska) 31 października 2010 (Świat)
produkcja: USA
gatunek: Komedia

Peter Highman (Robert Downey Jr.) po raz pierwszy ma zostać ojcem - jego żona ma urodzić dziecko już za pięć dni. Peter pragnie towarzyszyć jej podczas porodu. Jednak jego plany legną w gruzach, kiedy przypadkiem spotka początkującego aktora - Ethana Tremblay’ego (Zach Galifianakis), który nakłania go do towarzyszenia w podróży autostopem. Podróż okazuje się wyprawą w odległe rejony kraju, podczas której zniszczonych zostanie wiele samochodów i… przyjaźni.

Recenzja: (SPOILER)
Po obejrzeniu Ojca Chrzestnego, postanowiłem obejrzeć jakąś komedię, wybór  padł na Due Date - Zanim odejdą wody. W filmie tym gra Zach Galifianakis, który grał w Kac Vegas, jednej z moich ulubionych komedii. To było główną zachętą do obejrzenia tego filmu. Film zaczął się od scenki w której Peter podjeżdża pod lotnisko, tuż za nim drugim samochodem przyjeżdża Ethan który wyrywa drzwi z samochodu - scena z urywaniem drzwi w filmie pojawia się dwa razy, ta pierwsza była w ogóle nie śmieszna, natomiast druga była jednym z 2-3 momentów w którym się zaśmiałem. Dość smieszna była scena, a w zasadzie tekst wypowiedziany przez Ethana - "Tato, byłeś dla mnie jak ojciec". Natomiast cała postać grana przez Zacha jest tak skrajnie głupia, że aż ciężko się z niej śmiać. Do tego wzbudza współczucie po stracie ojca, czyli znów nie ma się z czego śmiać. Natomiast postać grana przez Roberta Downey'a Jr. czyli Peter była kompletnie nie śmieszna, ani razu nawet nie zachichotałem przy wypowiedzianych jego kwestiach. Sama gra aktorów nie była zła, natomiast scenariusz był bardziej napisany pod dramat, niż pod komedię.

OCENA: 5/10
OPINIA: Lepiej poszukać czegoś innego

niedziela, 13 lutego 2011

The Godfather / Ojciec Chrzestny (1972)



Klasyka filmu gangsterskiego, padła pierwszą ofiarą - Filmowych Ferii Zimowych 2011. Do tego filmu zabierałem się już parę dobrych razy, w końcu udało mi się go obejrzeć.
Pierwsza część trylogii, pokazującej szczerą i brutalną prawdę o sycylijskiej mafii, urzędującej w Ameryce. 175 minut filmu przedstawiające dzieje rodziny Corleone, z jej Ojcem Chrzestnym, Vito Corleone - upłynęło dość szybko, lecz osobiście wolę krótsze filmy, to ten był dla mnie okej. 3 oskary przyznane temu filmowi w 1973r. jak dla mnie zasłużone, w szczególności ten dla Marlona Brando (jego głos jest nieziemski!).
Po obejrzeniu tej części, niedługo zabiorę się za drugą, miejmy nadzieję, że będzie dobra jak ta.

OCENA: Odemnie film Coppoli dostaję 9, lecz uważam, że to i tak dość sporo, ponieważ mógłby być lepszy, ale nie ma co narzekać - po prostu warto obejrzeć!

sobota, 12 lutego 2011

Kto pierwszy, ten lepszy :)

Oj Piotruś, Piotruś... Pożyczyć koledze grę i już się chwali ;p Oczywiście jako pierwszy zacząłem grać w Mirror'ka. Co do gry to moim zdaniem... jest zarąbista !!! Wymiana za 2 części Brother in Arms w pełni udana. Zobaczymy kto pierwszy dowie się, kto zabił Pop'a i czy Faith zemści się na tych, co wkopali jej siorke. Fela, Powodzenia !

Mirror's Edge (PC)


Jedna z dwóch gier jakie zaczynam wraz z początkiem ferii. Mirror's Edge, gra o bieganiu - tak można powiedzieć o niej w skrócie. Pierwsze skojarzenia związane z tą grą? Film Luca Bessona - Yamakasi. Dla tych co nie wiedzą co to:
Yamakasi to siedmiu chłopców z przedmieścia, którzy kochają ryzyko. Wszystko co ekstremalne: wspinaczki na najwyższe budynki bez zabezpieczeń, skoki czyli parkour.

Krótkie info o grze: 
Opis gry:

Nietypowa gra akcji, ukazana z perspektywy pierwszej osoby. Wcielamy się w Faith - kurierkę, przenoszącą wiadomości w świecie, gdzie każdy obywatel jest drobiazgowo śledzony.

Mirror’s Edge to gra akcji, w której wydarzenia obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby. Stworzona została przez studio EA DICE, znane przede wszystkim dzięki bestsellerowej serii Battlefield.

Akcja toczy się w niezbyt dalekiej przyszłości, w rozległej metropolii, gdzie każdy człowiek jest monitorowany przez troskliwy, totalitarny rząd. Są jednak ludzie, którzy nie poddają się kontroli i starają się przeszkadzać władzy absolutnej. W jedną z takich osób – czarnowłosą Faith – wcielamy się my. Ma ona za zadanie przekazywanie ważnych informacji tak, aby uchroniły się przed wszędobylskimi oczami i uszami rządu. Kiedy siostra bohaterki zostaje niesłusznie oskarżona o morderstwo, Faith porzuca dostarczanie informacji i stara się oczyścić krewną ze stawianego jej zarzutu.

Grę wyróżnia przede wszystkim okolica, po której się poruszamy i sposób, w jaki to robimy. Odwiedzamy więc przede wszystkim górne partie metropolii – dachy wieżowców, rozwieszone pomiędzy nimi liny etc. Biegamy, skaczemy i zjeżdżamy po pochyłościach dzięki świetnemu opanowaniu le parkour – dyscypliny wymyślonej przez zamieszkującą blokowiska francuską młodzież. Polega ona na swobodnym przemieszczaniu się w miejskiej dżungli w akrobatyczny sposób.

Wprawdzie mamy do dyspozycji rozmaitą broń, ale Faith może także unikać przeciwników dzięki swojej zwinności. Nie nosimy jednak ze sobą bogatego arsenału, ponieważ uniemożliwia on wykonywanie większości akrobacji. W Mirror’s Edge pojawia się również „moment koncentracji” (tutejsza odmiana matrixowego bullet time’u), dzięki któremu zwalnia akcja, a ruchy Faith stają się skuteczniejsze.

To tyle, jeżeli chodzi o grę ze strony techniczno-przygotowawczej, przed rozpoczęciem rozgrywki. Moja recenzja powinna się ukazać w ciągu tygodnia kiedy dobrze rozpoznam świat sprinterki o imieniu Faith.

Tytułem wstępu...



Zaczęły się ferie w Mazowieckim, więc mam trochę wolnego od szkoły - co równa się z GRANIEM, OGLĄDANIEM i SPANIEM :) Postanowiłem założyć blog'a na który będę opisywał w to co gram (oceniał gry, ciekawostki) oraz filmy które obejrzałem, czasem pojawią się posty kompletnie odbiegające od tematu, ale co z tego! :) Wraz ze mną (czyt. Felą) pisać będzie mój 'zacny' kolega Foksik. Zapraszam do czytania!